piątek, 29 marca 2013

Jak przetrwać Święta na diecie ?!

Wielkanoc to najstarsze, a zarazem najważniejsze Święto w życiu chrześcijan. Polska tradycja jest bardzo bogata, również w aspekcie kulinarnym. Na Wielkanocne Śniadanie czekamy przez cały okres Wielkiego Postu - ale, co zrobić jeśli niedawno rozpoczęliśmy walkę z naszą wagą i zdecydowanie nie chcemy zaprzepaścić efektów diety?

  • Jedz regularnie - jeśli udało Ci się wdrożyć 5 posiłków dziennie w równych odstępach czasu, warto ten nawyk utrzymać. Czekając np. na świąteczny obiad możesz sobie pozwolić na porcję sałatki czy świeże owoce, ważne aby przerwy między posiłkami nie były długie, tak aby nie pojawił się "wilczy apetyt".
  • Nie spędź całego dnia przy "biesiadowaniu" - warto oderwać się od stołu i wybrać na świąteczny spacer - poprawi samopoczucie, dotleni organizm i dostarczy dawkę pozytywnej energii (zmniejszy wyrzuty sumienia po zjedzeniu słodkości).
  • Staraj się przyrządzić dania w sposób "dietetyczny" - sos do tradycyjnej jarzynowej sałatki można przyrządzić na bazie jogurtu naturalnego z odrobiną majonezu. Upiecz mięso w piekarniku z dodatkiem świeżych ziół, a jajka faszeruj np. pieczarkami i łososiem. Ze słodkości najlepiej wybierać sernik, sernik na zimno, ciasto marchewkowe, czy ciasto czekoladowe, ale na bazie buraczków!
  • Każde z nałożonych na talerz dań zjadaj z DUŻĄ porcją warzyw - warzywa zawierają błonnik pokarmowy, który sprawia że danie jest bardziej sycące. Dodatek oliwy z oliwek do sałatki, również daje taki sam efekt.
  • Jedz powoli, dokładnie przeżuwaj i myśl o tym, co i ile nakładasz na talerz .

  • Nie przejadaj się! Próbuj dań, ale nie najadaj się nimi.
  • Z napojów najlepiej wybierać wodę mineralizowaną i herbaty, np. zieloną, poprawiającą trawienie czy miętę. Pij dużo - często mylimy uczucie pragnienia z głodem!
  • Unikaj "dokładek"! Celebruj potrawy, rozkoszuj się ich smakiem.
  • Niech deser stanowi jeden z Twoich posiłków. Efektownym i zarazem lekkim deserem jest galaretka ze świeżych owoców z dodatkiem bakalii.
  • Ogranicz pieczywo, lub w ogóle go nie spożywaj w czasie Świąt - a jeśli już, to koniecznie razowe!
  • Możesz sobie pozwolić na niewielką "porcję" alkoholu - najlepiej niech będzie to wino czerwone (wytrawne lub półwytrawne) - jak wynika z ostatnich badań naukowych, jeden lub dwa kieliszki wina dziennie mają korzystniejszy wpływ na serce niż dieta bogata w ryby. Osoby pijące czerwone wino mają wyższe stężenie kwasów tłuszczowych omega-3 w osoczu krwi i krwinek czerwonych, co dobroczynnie wpływa na pracę serca.
A po spędzeniu zdrowych, spokojnych Świąt Wielkanocnych, z lepszym zapałem i pozytywną energią, kontynuujmy wypracowane wcześniej - dietetyczne nawyki.

wtorek, 19 marca 2013

Ryby w diecie zapobiegają depresji poporodowej


Zawarte w rybach kwasy nienasycone omega-3 pomagają zapobiegać depresji poporodowej - potwierdziły badania naukowców z Uniwersytetu Montrealskiego, które zostały opublikowane w "Canadian Journal of Psychiatry".


W wieku rozrodczym kobiety są bardziej narażone na depresję, a poród może wywołać jej objawy u tych najbardziej podatnych (około 10-15 proc. pań rodzących po raz pierwszy). Depresja poporodowa nie tylko uderza w zdrowie matki, ale także wpływa niekorzystnie na rozwój dziecka. Czynnikiem przyczyniającym się do wystąpienia objawów może być niski poziom kwasów omega-3 - piszą naukowcy.

Od 45 do 65 proc. kobiet, które kiedykolwiek przechodziły depresję, po raz pierwszy doświadczyły jej objawów w ciągu roku po porodzie.

Kwasy omega-3 przekazywane są przez matkę rozwijającemu się płodowi, a później noworodkowi podczas karmienia piersią. Dlatego ich poziom zmniejsza się w czasie ciąży i utrzymuje się na niskim poziomie przez co najmniej sześć tygodni po porodzie.

"Wcześniejsze prace naukowe pokazują, że istnieje związek pomiędzy ciążą, kwasami omega-3 oraz reakcją chemiczną prowadzącą do wydzielania serotoniny, hormonu regulującego nastrój" - mówi autor badań Gabriel Shapiro.

Po analizie 75 badań Shapiro stwierdził, że kwasy omega-3 współpracują z genem 5-HTT, który reguluje poziom serotoniny w mózgu.

Artykuł pochodzi z serwisu: www.naukawpolsce.pap.pl.

poniedziałek, 18 marca 2013

Dieta bogata w przetworzone mięso skraca życie

Dieta bogata w przetworzone mięso (produkty mięsne) zwiększa ryzyko przedwczesnego zgonu, zwłaszcza z powodu chorób serca i raka – wykazały szeroko zakrojone badania, które publikuje internetowe wydanie pisma “BMC Medicine”.





Po skorygowaniu wyników naukowcy wyliczyli, że tylko dieta bogata w przetworzone mięso (jak szynka, boczek, kiełbaski) istotnie zwiększała ryzyko zgonu z różnych przyczyn, a głównie z powodu raka i chorób układu krążenia. Ryzyko to rosło o 18 proc. wraz ze wzrostem spożycia przetworzonego mięsa o 50 gram dziennie (50 gram waży cienka parówka).

Według badaczy zmniejszenie spożycia przetworzonego mięsa w badanej populacji do mniej niż 20 gramów dziennie zapobiegłoby ponad 3 proc. zgonów.

Zaobserwowany w badaniu związek między spożyciem większych ilości czerwonego mięsa (powyżej 160 gram dziennie) a wyższym ryzykiem zgonu okazał się być, po dokładniejszej analizie, nieistotny statystycznie. Jednak wśród osób spożywających bardzo mało czerwonego mięsa lub niejedzących go wcale ryzyko przedwczesnego zgonu z różnych przyczyn rosło. Naukowcy tłumaczą to tym, że czerwone mięso jest źródłem wielu cennych substancji odżywczych.

Nie stwierdzono natomiast, by dieta bogata w mięso drobiowe wpływała na wzrost ryzyka zgonu.

Jak przypominają naukowcy pracy we wstępie do artykułu, konsumpcja mięsa wzrosła od czasu II wojny światowej, głównie w krajach zachodniej i północnej Europy, Ameryki Północnej oraz Australii i Nowej Zelandii. Obecnie obserwuje się jednak wzrost także w innych częściach świata, np. w Chinach.

Z fizjologicznego punktu widzenia, dieta bogata w mięso ma kilka potencjalnych zalet, ale też może mieć negatywny wpływ na zdrowie. Mięso jest bogatym źródłem białka, żelaza, cynku i witamin z grupy B, a także witaminy A. Biodostępność żelaza i folianów z mięsa jest wyższa niż ze źródeł roślinnych, takich jak produkty z pełnego ziarna czy zielone warzywa liściaste.

Wadą mięsa jest jednak wysoka zawartość cholesterolu i nasyconych kwasów tłuszczowych, które – jak wykazano - zwiększają stężenie „złego” cholesterolu (LDL) we krwi oraz ryzyko choroby wieńcowej serca. Z kolei żelazo, które jest niezbędne w prewencji anemii, w nadmiarze - zwłaszcza w postaci hemowej – powoduje powstawanie w układzie pokarmowym związków nitrozowych, które zwiększają ryzyko rozwoju raka, np. jelita grubego.

W przeszłości prowadzono wiele badań, które miały ocenić związek między spożyciem mięsa a ryzykiem zgonu. Jednak część z nich polegała na porównywaniu grup jedzących mięso z wegetarianami, którzy generalnie prowadzą zdrowy styl życia (nie palą, są szczuplejsi, aktywniejsi fizycznie). Brytyjskie i niemieckie analizy wykazały z kolei, że zarówno wśród wegetarian, jak i nie-wegetarian, którzy żyją zdrowo przedwczesna śmiertelność jest niższa niż w ogólnej populacji. Pojawiały się jednak badania, np. szeroko zakrojone studium amerykańskie, które wskazywały na wyższą śmiertelność wśród amatorów czerwonego i przetworzonego mięsa w porównaniu z ludźmi, którzy jedzą go mało (niezależnie od innych elementów stylu życia).

Najnowsza analiza dotyczy blisko 450 tys. kobiet i mężczyzn 10 krajów Europy, w tym Francji, Włoch, Hiszpanii, Holandii, Wielkiej Brytanii, Grecji, Niemiec, Szwecji, Danii i Norwegii. Przeprowadzono ją w ramach europejskiego badania pt. European Prospective Investigation into Cancer and Nutrition (EPIC).

Zebrano dane na temat diety badanych osób. Obecne w diecie mięso zaliczono do trzech kategorii: mięso czerwone (wołowina, wieprzowina, baranina lub jagnięcina), konina, koźlina), mięso przetworzone (wszystkie produkty mięsne, w tym szynka, boczek, kiełbaski) oraz mięso białe (drobiowe, włączając w to kurczaki, indyki, kaczki, gęsi oraz mięso z królika). Określenie "mięso przetworzone" odnosi się głównie do przetworów z mięsa czerwonego, które mogą jednak zawierać niewielkie ilości mięsa białego.

W analizie wykorzystano też informacje dotyczące wykształcenia, historii różnych schorzeń (zawału serca, udaru mózgu i raka), spożycia alkoholu, aktywności fizycznej, palenia papierosów (a także fajki lub cygar), kaloryczności diety oraz wzrostu i masy ciała.

Artykuł pochodzi z serwisu: www.naukawpolsce.pap.pl.

poniedziałek, 4 marca 2013

Dieta wysokotłuszczowa nie musi grozić otyłością!

Izraelscy badacze stwierdzili, że dieta wysokotłuszczowa nie prowadzi do nadmiernego zwiększenia masy ciała, jeśli posiłki są spożywane regularnie. Wyniki badania opublikowano w "FASEB Journal".




Systematyczne spożywanie wysokotłuszczowych posiłków nie powoduje otyłości, a w dodatku dobrze wpływa na metabolizm organizmu, który zamiast magazynować tłuszcze, wykorzystuje je jako źródło energii, gdy nie ma dostępu do pożywienia, np. w przerwach między posiłkami.

Poprzednie badania wykazały, że nieregularne odżywianie się, bądź stosowanie diety wysokotłuszczowej prowadzi u ssaków do zakłócenia metabolizmu, a w konsekwencji do otyłości.

Badacze z Hebrew University of Jerusalem postanowili sprawdzić, jaki wpływ na organizm będzie miało stosowanie wysokotłuszczowej diety, ale o ściśle zaplanowanych porach jedzenia. Przypuszczali, że systematyczne spożywanie posiłków wyreguluje organizm i zredukuje efekty działania potraw bogatych w tłuszcze, które w normalnych warunkach prowadzą do nadwagi.

Naukowcy przeprowadzili badanie na myszach, które podzielili na cztery grupy o odmiennym 18-tygodniowym schemacie karmienia.

Pierwsza grupa podlegała diecie wysokotłuszczowej, ale miała dokładnie zaplanowanego schematu posiłków, co oznaczało, że myszy jadły o stałych porach, a ich karmienie za każdym razem trwało tyle samo czasu. W kolejnych grupach znalazły się myszy, u których zastosowano dietę wysokotłuszczową, ale o nieregularnych porach karmienia (zwierzęta jadły kiedy chciały), dietę niskotłuszczową o zaplanowanym schemacie żywienia oraz dietę niskotłuszczową, która nie podlegała regulacji.

Myszy we wszystkich grupach przybrały na wadze, ale najbardziej przytyły gryzonie z grupy, która podlegała nieregularnej diecie wysokotłuszczowej.

Natomiast u myszy, które jadły regularnie wysokotłuszczowe produkty, zaobserwowano mniejszy wzrost masy ciała nie tylko w porównaniu ze zwierzętami, jedzącymi tłusto i niesystematycznie, ale również z tymi, u których zastosowano dietę niskotłuszczową, ale nie podlegającą uregulowanemu schematowi, pomimo, że we wszystkich grupach stosowano tą samą ilość kalorii.

W dodatku organizmy myszy z wysokotłuszczową, zaplanowaną dietą nie magazynowały przyjętych tłuszczy, ale spalały je, przekształcając w energię.

"Wyniki naszego badania pokazują, że regulacja czasu przeznaczonego na konsumpcję jedzenia zajmuje ważniejsze miejsce niż ilość tłuszczu zawartego w diecie, prowadzi do polepszenia metabolizmu i pomaga zapobiegać otyłości" - podsumowuje prof. Oren Froy, jeden z badaczy.

Artykuł pochodzi z serwisu: www.naukawpolsce.pap.pl.