piątek, 27 stycznia 2012

Oliwa z oliwek ma właściwości antynowotworowe


Naukowcy z uniwersytetu w Coimbrze dowiedli, że spożywanie oliwy z oliwek może przeciwdziałać zachorowaniom na nowotwory. Kluczowe w walce z rakiem są, ich zdaniem, przeciwutleniacze wchodzące w skład produktów roślinnych.

Według prof. Marii Marques z Wydziału Chemii Molekularnej uniwersytetu w Coimbrze, spożywanie oliwy z oliwek może przeciwdziałać szeregowi chorób notoworowych, w tym rakowi piersi oraz skóry.

W trakcie prowadzonych przez osiem lat badań na uniwersytecie w Coimbrze międzynarodowy zespół uczonych kierowany przez prof. Marques wykazał, że istnieje bliski związek pomiędzy spożywanymi produktami a skłonnością do zachorowań na nowotwory. Kluczem są aktywne składniki fitochemiczne, które opóźniają lub eliminują szkodliwy dla organizmu proces utleniania, zachodzący pod wpływem stresu, wdychania zanieczyszczeń czy poddania promieniowaniu UV.

„W ramach naszego studium potwierdziliśmy, że osoby stosujące na co dzień dietę śródziemnomorską, bazującą na oliwie z oliwek, rzadziej chorują na nowotwory. Znacznie mniejszy jest wśród nich również odsetek chorych na schorzenia układu krążenia” - ujawniła prof. Maria Marques.

Zdaniem naukowców, oliwa z oliwek nie jest jedynym produktem diety śródziemnomorskiej bogatym w przeciwutleniacze. „Także warzywa, owoce, wino czy zboża, typowe dla tej diety, zawierają wysokie ilości antyoksydantów. Podstawą ich korzystnego wpływu na człowieka jest stosowanie właściwych dawek. Ich nadmiar może mieć działanie szkodliwe dla organizmu” - poinformowała portugalska uczona.

Jak ujawniła prof. Maria Marques, poza wykazaniem korzystnego działania przeciwutleniaczy, uczonym udało się precyzyjnie określić także limity ich zażywania. „W niedługiej przyszłości wiedza ta pomoże przemysłowi spożywczemu oraz firmom kosmetycznym na wyrób produktów o skuteczniejszym działaniu” - stwierdziła koordynatorka projektu badawczego.

Przeciwutleniacze, zwane też antyoksydantami, to grupa związków chemicznych, znajdujących się w naturalnych substancjach roślinnych. Wspierają one mechanizmy obronne komórek człowieka.

Źródło: www.naukawpolsce.pap.pl

piątek, 20 stycznia 2012

Morska sól wcale nie jest zdrowsza


Droga "naturalna" sól morska nie jest wcale zdrowsza od zwykłej soli warzonej sprzedawanej w supermarketach - informuje serwis "BBC News - Health".

Badania przeprowadzone przez organizację konsumencką "Which?" oraz Consensus Action on Salt and Health nie wykazały różnicy w składzie chemicznym pomiędzy zwykłą tanią solą a jej znacznie droższymi, wyszukanymi odpowiednikami rodzaju soli morskiej czy różowej "soli himalajskiej", którą sprowadza się do Wielkiej Brytanii zarówno z Pakistanu, jak i Chile, Hawajów, Australii czy... Polski. Wszystkie odmiany soli zawierają tyle samo chlorku sodu (NaCl) i nadmierne ich spożycie może być szkodliwe.
Większość mieszkańców Wielkiej Brytanii (i Polski) zjada codziennie więcej niż zalecana przez ekspertów łyżeczka od herbaty. Dieta bogata w sól ma związek z podwyższonym ciśnieniem tętniczym, jest też czynnikiem ryzyka w przypadku udaru mózgu, niewydolności serca i innych jego chorób. Duża część spożywanej codziennie soli zawarta jest w gotowych produktach - na przykład wędlinach, konserwach, chlebie czy ciastkach.

Modni kucharze - celebryci często zachęcają do posypywania potraw solą morską lub solą kamienną niewarzoną. Tymczasem, jak przekonuje prof. Graham MacGregor z Wolfson Institute of Preventive Medicine, jedzenie bez soli smakuje lepiej. Normalna dieta zawiera aż nadto chlorku sodu w stosunku do naszych potrzeb.

Producenci delikatesowej soli pochodzącej z egzotycznych mórz, słonych jezior czy pokrytych warstwą soli pustyń twierdzą, że raport nie daje pełnego obrazu, a ich produkty zawierają wiele cennych naturalnych domieszek.

Źródło: naukawpolsce.pap.pl 

poniedziałek, 2 stycznia 2012

Szybka utrata wagi daje lepsze efekty!


Wbrew przekonaniu, że stopniowe odchudzanie przynosi najlepsze rezultaty, naukowcy z Florydy dowodzą, że szybka utrata wagi w początkowym etapie leczenia otyłości prowadzi do pozbycia się większej liczby kilogramów na dłużej - podaje "International Journal of Behavioral medicine".

Według badaczy, leczenie otyłości przynosi pożądane efekty, jeżeli pacjentom udaje się zrzucić przynajmniej 10 proc. początkowej masy ciała i nie przybrać na wadze w ciągu roku. Eksperci nie są jednak zgodni, co do tego, czy należy zacząć od drobnych zmian i odchudzać się powoli, czy też już od samego początku kuracji starać się jak najszybciej pozbyć zbędnych kilogramów.

Kwestii tej nie wyjaśniły dotychczasowe badania. Dotychczas panowało przekonanie, że stopniowy spadek wagi w początkowym okresie zmniejsza ryzyko powrotu utraconych kilogramów i sprzyja późniejszemu utrzymywaniu efektu kuracji. Ostatnio jednak zaobserwowano, że początkowy szybki spadek wagi sprawia, iż pacjenci osiagają w perspektywie długoterminowej lepsze rezultaty.

Lisa Nackers z Uniwersytetu Floryda przeanalizowała dane na temat 262 kobiet w średnim wieku, które uczestniczyły w sześciomiesięcznym programie zakładającym średni utratę 0,45 kg tygodniowo poprzez mniejsze spożycie kalorii i zwiększony wysiłek fizyczny. Przez kolejny rok prowadzony był program wsparcia, podczas którego panie uczestniczyły w sesjach grupowych i otrzymywały motywujące wiadomości.

Nackers podzieliła kobiety na trzy grupy w zależności od tego, jak dużo kilogramów udało im się zrzucić w pierwszym miesiącu kuracji oraz kolejno po sześciu i osiemnastu miesiącach. Okazało się, że panie, które schudły najwięcej w pierwszym miesiącu pod koniec obserwacji ważyły mniej niż te, które na początku chudły poniżej 0,68 kg tygodniowo. Co więcej, w grupie tej efekty odchudzania utrzymywały się dłużej, a ryzyko ponownego przybrania na wadze było mniejsze.

Jak informuje badaczka, prawdopodobieństwo pozbycia się 10 proc. początkowej masy ciała w ciągu 18 miesięcy jest pięć razy większe w przypadku kobiet chudnących na początku kuracji 0,68 kg tygodniowo i trzy razy większe w przypadku kobiet chudnących od 0,23 kg do 0,68 kg w porównaniu z badanymi, którym udawało się w ciągu tygodnia zrzucić mniej niż 0,23 kg.

Jak podsumowuje Nackers, dowodzi to, że już w pierwszych tygodniach odchudzania należy wprowadzić istotne zmiany obejmujące zarówno sposób odżywiania, jak i aktywność fizyczną.

Artykuł pochodzi z serwisu www.naukawpolsce.pap.pl.