wtorek, 22 marca 2011

„Jedzenie oczami”

 
 
Okazuje się, ze proces widzenia jest niezwykle ważny także, jeśli chodzi o ilość spożywanego pożywienia. Niestety, ale „jedzenie oczami” może sprzyjać tyciu i jest to potwierdzone naukowo.

Dzięki procesowi widzenia możemy rozpoznać jakość potraw oraz estetykę ich przyrządzenia. Bodziec świetlny przedostaje się do oka poprzez warstwę łez, rogówkę, inne elementy narządu, aż dociera do ośrodkowego układu nerwowego. Aby oko „funkcjonowało” prawidłowo, potrzebnych jest kilka substancji. Po pierwsze glukoza, która jest substratem energetycznym, jej źródłem są oczywiście węglowodany. Inne niezbędne substancje to: beta – karoten (marchew, pomidory, groszek), luteina (szpinak, kapusta), zeaksantyna (jagody goji, kukurydza), astaksantyna (łosoś, algi).

Zmysł wzroku podczas jedzenia może zakłócać inne sygnały dochodzące z mózgu. Co oznacza to w praktyce? „Jemy oczami”, dlatego czasami nawet pomimo tego, że nie czujemy już głodu, spożywamy posiłek nadal, ponieważ zmysł wzroku zakłóca działanie ośrodka sytości, który znajduje się w mózgu.

Przeprowadzony we Francji eksperyment dowiódł, że naprawdę „jemy oczami”! Badanie polegało na tym, że osoby w nim uczestniczące podzielono na dwie grupy. Jedna z nich miała jeść posiłek z przewiązanymi oczami, tak aby nie widzieć zawartości talerza, natomiast druga normalnie – obserwując to, co je. Wynik badania jest zaskakujący! Osoby, które miały przewiązane oczy, zjadły o 25% mniej w porównaniu do widzących! Obydwie grupy osób, odczuwały sytość po spożytym posiłku. Dlatego jedząc, musimy być świadomi sygnałów sytości dochodzących z organizmu. Jeśli nie będziemy zwracać na nie uwagi, posiłek skończymy widząc dno opakowania z ciasteczkami lub pusty talerz.

Bardzo ważna podczas zjadania posiłków jest kolorystyka otoczenia. Dlaczego większość restauracji ma wnętrza w pomarańczowej tonacji? Pomarańczowy kolor zwiększa apetyt. Zamówimy więcej, zjemy więcej i … zapłacimy więcej. Dlatego lepiej nie malować ścian własnej kuchni tym kolorem :)

Kolor, który hamuje apetyt to niebieski. Może warto zakupić niebieskie talerze?

Podsumowując:
Powinniśmy jeść wtedy, gdy odczuwamy głód, nie podjadając między posiłkami. Słuchajmy sygnałów sytości z naszego organizmu, nie kierując się tylko wzrokiem.

środa, 16 marca 2011

Zielona herbata odchudza?


Zmiany w stylu życia, takie jak zwiększone spożycie kalorii przy jednoczesnym spadku aktywności fizycznej powodują nadwagę oraz otyłość, prowadząc jednocześnie do wzrostu ryzyka zachorowania na cukrzycę typu 2.

Czy zielona herbata może mieć wpływ na zmniejszenie tego ryzyka, a jednocześnie zwiększać sytość posiłków, ułatwiając kuracje odchudzające?


Herbata jest drugim najczęściej wypijanym napojem na świecie po wodzie. Katechiny – związki zawarte w zielonej herbacie mają właściwości zdrowotne. W wielu badaniach wykazano potencjalną rolę zielonej herbaty w zapobieganiu raka oraz chorób sercowo – naczyniowych (działanie przeciwutleniające).

Wyniki wielu badań sugerują, że spożywanie zielonej herbaty może zmniejszyć ryzyko wystąpienia cukrzycy typu 2. Najnowsze badanie naukowców ze Szwecji zostało przeprowadzone w celu sprawdzenia, czy rzeczywiście zielona herbata ma wpływ na poziom glukozy we krwi, indeks glikemiczny, poziom insuliny oraz uczucie sytości u zdrowych osób po spożyciu posiłku z zieloną herbatą.

Badanie zostało przeprowadzone wśród 14 zdrowych osób, które zostały losowo podzielone. Jedna z grup maiła wypijać 300 ml zielonej herbaty, a druga tą samą ilość wody. Napoje były wypijane razem ze śniadaniem, które w obydwu grupach miało taki sam skład oraz ilość – śniadanie składało się z białego pieczywa oraz indyka. Aby zmierzyć właściwości zielonej herbaty uczestnikom pobierano krew po 0, 15, 30, 45, 60, 90 i 120 minutach. W tym samym czasie uczestnicy badania oceniali w odpowiedniej skali sytość po spożyciu posiłku.

Wyniki były bardzo ciekawe! Okazało się, że poziom glukozy we krwi był wyższy po 120 minutach od spożycia posiłku u osób, które zjadły śniadanie wypijając zieloną herbatę, niż po spożyciu śniadania z wodą. Nie stwierdzono istotnych różnic w poziomie insuliny oraz wartości indeksu glikemicznego. Co ciekawe, u osób pijących zielona herbatę uczucie sytości było znacznie większe, przy jednoczesnym zmniejszonym apetycie na ulubione produkty uczestników badania.

PODSUMOWANIE:

Potwierdziło się, że naprawdę warto pić zieloną herbatę. Jeśli dbamy o swoją sylwetkę, to pijmy herbatę razem z posiłkiem, np. śniadaniem. Nasze uczucie sytości oraz pełności po takim posiłku będzie z pewnością większe. Oczywiście należy tu również pamiętać o umiarze, niestety w dużych ilościach herbata może odwadniać organizm.



środa, 2 marca 2011

Co kryją w sobie pączki?

Tłusty czwartek to ostatni czwartek karnawału - dzień obżarstwa... ale czy warto? Ile kalorii mają tradycyjne pączki, faworki oraz inne słodkości i co zrobić, żeby je szybko spalić, aby nie pozostały w naszych "zapasach" tkanki tłuszczowej?



Pączek to najczęściej spożywana słodkość w czasie Tłustego Czwartku. Swój smak zawdzięcza przede wszystkim nadzieniu oraz tłuszczom, które są przecież nośnikiem smaku. Tłuszcze w wielkim stopniu zwiększają wartość energetyczną pączków - przecież tradycyjnie pączki smaży się na smalcu.

Jeśli dbasz o swoją dietę, ale również o sylwetkę, zrezygnuj z pączków polewanych lukrem czy posypywanych cukrem pudrem. Zwykły paczek bez nadzienia ma około 250 kcal, podczas gdy pączek z lukrem - nawet 350 kcal! Zatem pączki bez nadzienia są najmniej kaloryczne. Jeśli wybieramy nadzienie, to lepiej zdecydować się na pączki z dżemem, nadzieniem różanym niż np. z karmelem i bitą śmietaną.

Średniej wielkości pączek z nadzieniem i lukrem ma ponad 10 g tłuszczu! Duża porcja tłuszczu szczególnie dla osób, które na co dzień nie są przyzwyczajone do zjadania takich smakołyków, może być ciężkostrawna i przynieść dolegliwości żołądkowe. Nie wspominając już o osobach zjadających w Tłusty Czwartek trzy, pięć lub więcej pączków...

Oprócz pączków, sięgamy często po faworki. 5 sztuk to około 435 kcal! Aby spalić tę przyjemność musimy spacerować średnio przez 1,5 godziny! Z kolei spalenie jednego pączka to "tylko" ponad 1 godzina prasowania lub pół godziny jazdy na rowerze :)!

Jeśli jednak pozwolimy sobie na kontynuowanie tradycji, polecam aby w ciągu kolejnych dni zwiększyć swoją aktywność fizyczną i ograniczyć, szczególnie tłuszcz oraz węglowodany w swoim jadłospisie. Od jednego pączka na pewno nie przytyjemy, dlatego można jeść wszystko, ale z umiarem i zdrowym rozsądkiem.

Dobra rada

Poza tym, jeśli już zdecydujemy się na coś słodkiego już poza Tłustym Czwartkiem, niech stanowi to oddzielny posiłek, a nie dodatek do kawy, czy deser po obiedzie. Poniżej podaję przykładową wartość energetyczną wybranych rodzajów słodyczy oraz ciast w jednej porcji:

Drożdżówka z makiem (1 szt.) - 325kcal
Drożdżówka z budyniem (1 szt.) - 295kcal
Baton musli malinowy (1 szt.) - 115kcal
Babka piaskowa (kawałek 60g) - 240kcal
Ciasto pleśniak (kawałek 80g) - 290kcal
Szarlotka z lukrem (kawałek 110g) - 320kcal
Pączek z lukrem (70g) - 290kcal
Faworek (1 szt.) - 90kcal
Keks (kawałek 55g) - 210kcal
Cukierek Michałek (1szt.) - 80kcal
Strucla z makiem (kawałek 40g) - 145kcal
Sernik wiedeński (kawałek 120g) - 305kcal